|
Dojeżdżasz do mojego miasta z coraz mocniej bijącym sercem. Muzyka z samochodowego radia nie potrafi zagłuszyć Twojego niepokoju w duchu. „Jaki on będzie? Jak będzie?” - myśli kołaczą się w Twojej głowie. Wygłodniała szparka daje znać o swojej tęsknocie uczuciem pożądliwego ssania. Wygoliłaś ja właśnie wczoraj – specjalnie na tą okazję. A co potem z nią robiłaś mając mój obraz! Na same wspomnienie o tym przebiegają cię dreszcze i fala gorąca. Dzień jest upalny, a uchylone szyby w samochodzie dają niewielką ulgę. Autostrada przechodzi w wiadukt, pojawiają się pierwsze blokowiska. „Cały czas prosto do ronda, aż za most, na drugiej krzyżówce, przy wieżowcu skręcić w lewo równo z trasą tramwajów...” – powtarzasz sobie w myślach. Jest rondo! Znów czujesz narastające podniecenie i drżysz. Na ramionach pojawia się gęsia skórka a ukryte pod stanikiem sutki stwardniały... Mijasz most i krzyżówkę, jedziesz cały czas na wprost Następna krzyżówka – tory lecą w lewo, a wieżowiec jest po prawej – skręcasz... „A teraz do drugiego przystanku tramwajowego...” Rany! Nigdy nie czułaś się tak jak teraz. Wydaje ci się, że serce zaraz wyskoczy z piersi. Parkujesz koło przystanku i wysiadasz. Bierzesz głęboki oddech i przechodzisz na drugą stronę ulicy. Mijasz furtkę i mijasz kolejne bramy z tyłu budynku... Jest! Drżącą dłonią sięgasz do domofonu i naciskasz guzik... W tej samej chwili pika Twoja komórka... *** Siedzę przy komputerze i przeglądam Twoje zdjęcia. W sercu czuję gorąco wiedząc, że będziesz już niedługo tutaj. Poranek przywitałem porannym sprzątaniem i smsem do Ciebie: „Kocham cię i pragnę”. Odpisałaś szybko: „Ja także, już wyjeżdżam... za parę godzin się zobaczymy... ach nie mogę się już doczekać”. Okna, podłoga, porządek po płytach (ech ten artystyczny nieład). Drobne zakupy na mieście: paczka frytek, butelka Twojej ulubionej Mirindy, lodowa rolada i nastrojowe świeczki. Ogarniam wzrokiem mój niewielki pokój, jeszcze tylko odkurzanie i szybki skok do wanny. Znów wysyłam kolejnego smsa z komputera. „KOCHAM CIĘ!” Który to już? 5-6? Dzwoni domofon... Zrywam się jak oparzony! JEST! Serce wali jak oszalałe... Podchodzę do wiszącego domofonu i podnoszę słuchawkę. - Tak słucham? - To ja N... – słyszę głos, który kilka razy słyszałem w słuchawce komórki... przebiega mnie dreszcz... - Wejdź... – brzęczyk domofonu i szczęk otwieranych drzwi w słuchawce. Stoję z walącym sercem otwieram zamki w drzwiach. Nie wiem czy mam zbiec na dół czy zaczekać aż dojdziesz na moje piętro... *** - Tak słucham? – słyszysz w domofonie, czujesz dreszcz w podbrzuszu. „KOCHAM CIĘ” – odczytujesz z kolorowego wyświetlacza Twojej Motoroli... Uśmiechasz się promiennie i odpowiadasz: - To ja N... - Wejdź... – brzęk domofonu i popychasz drzwi. Zapalasz światło w półmrocznym korytarzu. Wchodzisz pomału po schodach. Nogi drżą, serce wali jakby miało wyskoczyć z piersi. Kładziesz dłoń na poręczy schodów... stuk... stuk... stuk... Twoje buty na obcasie hałasują, wydaje ci się, że wszyscy na klatce cię słyszą. Mijasz piętro za piętrem. Z okna na klatce schodowej oglądasz moje podwórko. Jesteś coraz bliżej celu. Jeszcze kolejne półpiętro. Musisz się na chwilę zatrzymać. W skroniach czujesz pulsowanie, a nabrzmiała cipka pod spodniami daje znać o sobie. Pocierasz lekko swe krocze paznokciem, by ją ugłaskać i wchodzisz dalej. Słyszysz szczęk otwieranych drzwi. Unosisz głowę. Widzisz mnie w brązowych dżinsach i błękitnej koszuli z podwiniętymi rękawami... *** - Witaj Słodka... – mówię z promiennym uśmiechem, wychodząc za próg i otwierając szeroko drzwi. Podaję Ci dłoń, by pomóc wejść na ostatnie stopnie. - Wejdź proszę... do pokoju... – przytrzymuję wewnętrzne drzwi i lekko chwytając Cię za talię nakierowuję do wnętrza mieszkania. Wchodzisz onieśmielona. Ale masz piękny uśmiech i te oczy! – myślę i zamykam drzwi. Obserwuję Twe ruchy, jak kołyszesz biodrami wchodząc do pokoju, jak falujesz piersiami podczas każdego stąpnięcia. - No to teraz mogę Cię przywitać – mówię podchodząc i składając pocałunek na Twej dłoni. Przybliżasz się, a ja przyciągam do siebie, obejmując Cię w pasie. Patrzę w Twe oczy: - Rzeczywiście masz kocie oczy kochanie – i całuję Cię nieśmiało w usta... chwytasz mnie za głowę i przywierasz swoimi gorącymi wargami. Są takie ciepłe, miękkie i wilgotne... Zamykamy oboje oczy rozkoszując się tą chwilą. Skupiamy na doznaniach, na badaniu sobie nawzajem ust języczkami. Ach! Jakże dawno się nie całowałem! Mmmmmmmm... mruczę cicho i przytulam Cię delikatnie do siebie... Dłonie wodzą po Twoich plecach... Napierasz swoimi biodrami na moje, ocierasz... Kocica... Moja dłoń odnajduje odkrytą talię... Mmmmmmmmmmmm masz taką delikatną skórę... Taką gładką i ciepłą... Wsuwam ręce pod Twoją bluzeczkę i gładzę plecy... Odrywamy swe usta i dyszymy łapiąc oddech... Teraz dokładniej mogę się Tobie przyjrzeć... Jesteś niższa ode mnie i wcale tak wysoko nie musisz zadzierać głowę, jak to przypuszczałaś na czacie... Twarz krągłą z charakterystycznym rowkiem na podbródku... Oczy – jednym słowem – kocie... Przeczesuję Twoje krótkie blond włosy z pasemkami... Gładzę Twa szyję... mrużysz oczy... Duży dekolt białej bluzki odsłania Twe apetyczne piersi... duże i krągłe, okryte błękitnym stanikiem... Moje dłonie przesuwają się na Twoje biodra, palcami muskam kości miednicy... Drżysz, a na Twoim ciele pojawia się gęsia skórka... Wodzę delikatnie opuszkami na granicy ciała i materiału spodni... Uśmiechasz się – łaskoczę? - Czego się napijesz? Kawy? Mirindy? – pytam gładząc Twe krągłe pośladki okryte czarnymi bojówkami. - Hmmm... Kawy... - OK... usiądź kochanie a ja zrobię... – całuję Cię w usta i idę do kuchni. Zaczynasz rozglądać się po pokoju, podchodzisz do półki z płytami i czytasz tytuły: k.d.lang, u2, queen... Przypomniałaś sobie o Norach Jones, którą wzięłaś ze sobą. Sięgasz do torebki i wyjmujesz dwie płyty. - Mogę wrzucić do komputera? – pytasz - Tak, wrzuć do górnego napędu i sam odpali muzykę... Jesteś głodna? Mam frytki i pizzę... – obserwuję jak pochylasz się nad komputerem. Twe piersi kołyszą się zmysłowo, tyłeczek wypina się. Mmmmmmmmmmm – co za widok! - Frytki poproszę – odpowiadasz i w tej chwili pokój wypełnia spokojna muzyka. Zalewam kawę i jej zapach unosi się w powietrzu. Podaję Tobie kubek i wyjmuję mleko z lodówki. Uśmiechasz się, a w oczach migają iskierki, całuję znów Twe usta... Stawiasz kawę na ławę przykrytą żółtym obrusem, znów zmysłowo wypinając swój tyłeczek. Aż mi ręce drżą, kiedy rozpakowuję te frytki i rzucam je na blachę. Echhhhhhhh - co za dupka! Zapalam gaz i zamykam piekarnik. Stoisz właśnie w oknie i wyglądasz zaciekawiona. Podchodzę do Ciebie i chwytam Cię za biodra, całuję w odsłoniętą szyję, podgryzam ucho. Mmmmmmmmmmmmmruczysz niczym kotka, prężysz się i wyginasz. Wypinasz tyłeczek napierając na moje napięte spodnie. Ktoś z naprzeciwka wyszedł na balkon. Robimy się „grzeczni”. Ale okno jest wysoko, więc moje dłonie wsuwają się pod materiał koszulki. Dłońmi przykrywam Twe piersi. Są miękkie i ciepłe, gładzę je przez materiał stanika. Piękne krągłości. Masuję je delikatnie, ważę w dłoniach. Czuję jak Twoje brodawki twardnieją, jak zaczynają stawać pod delikatną koronką stanika. Mruczysz cichutko a ja dotykam znów ustami Twej szyi. Dostajesz gęsiej skórki, uśmiecham się rozczulony i przywieram mocniej do Ciebie. Chłonę Twój zapach skóry, jej smak czuję w ustach. Dłonie nadal mam na Twych ciepłych piersiach... teraz już wyżej... muskam palcami gładką skórę dekoltu. Twój koci pomruk zaczyna narastać, zsuwam rozpalone ręce znów na piersi, by chwycić je zdecydowanie i zacząć je czule tłamsić w dłoniach. Wyłuskuję je obie z miseczek stanika i delikatnie chwytam za Twoje sterczące brodawki. Bawię się nimi, są takie wdzięczne – twarde i nabrzmiałe. Zataczam leniwie kółka po różowych aureolkach wokół nich. Czuję jak twardnieją jeszcze bardziej, przykrywam znów dłonią wsuwając je między palce. Pieszczę je na przemian delikatnie i mocno - pożądliwie. Twoje biodra coraz mocniej napierają na moje. Zsuwam dłonie z piersi na Twój brzuch. Gładzę go delikatnie i zahaczam palcem wskazującym o Twój pępuszek. Sięgasz dłonią za siebie i chwytasz mnie za kark, przyciągasz do swej twarzy. Rozwierasz usta i oblizujesz spieczone wargi, przysysam się do nich. Kolejny długi pocałunek. Mmmmmmmmmmmmmm... Moje ręce sięgają coraz niżej. Muskają granicę miedzy materiałem spodni a odkrytym brzuszkiem, by wsunąć się pod materiał delikatnie, powoli... - Cholera! Frytki! Sorry!– szepcę przerażony, szybko ale delikatnie wysuwając dłoń, czując woń spalenizny dobiegającą z kuchni. Odbiegam zostawiając Cię rozpaloną przy oknie. Otwieram piekarnik. Uffffffffffff – nie jest źle – po prostu jedna spadła za blachę na sam dół. Pozbywam się jej szybko, potrząsam zawartością blachy i znów wkładam do piekarnika. Odwracam się by wrócić do Ciebie. Ups! Omal nie wpadam na Ciebie. Stoimy naprzeciw siebie twarzą w twarz. Chwytasz mnie za koszulę i przyciągasz mocno do siebie całując w usta. Moje dłonie znów odnajdują drogę do Twoich bioder. Rozpinasz mi koszulę, kręcąc oszałamiające młynki w moich ustach. Opieram Cię plecami o lodówkę. Dłońmi wodzę po całym Twoim ciele: piersi, brzuch, ramiona... Odrywam swe usta od Twoich, by zacząć całować Twoją szyję. Zsuwasz moją koszulę i rzucasz na fotel przy ... więcej ť
|