W zasadzie najlepszy efekt, rozwalajacy wszystko osiagnelo by sie wtedy, kiedy monitor LCD bylby przyczepiony do glowy
i znajdowal sie nieruchomo na wprost pilota i mogl poruszac sie zgodnie z ruchami glowy. Wtedy to by bylo cos
to juz bylo. VFX-1 za czasow secret service. I z jakiegos powodu nie wraca (a troche sie ekrany zmniejszyly). Problemem jest chyba to, ze one nie moga byc za blisko oczu - bo to nienaturalne ogniskowac sie na cos 4 cm od oka - a przy odsunieciu jest dzwignia i od razu sie robi ciezkie. Dzieckiem w kolebce będąc, miałem taką zabawkę do oglądania slajdów. Slajdy były łączone parami, tak, że kadr na jednym był minimalnie przesuniędy względem drugiego. Patrzyło się obydwoma oczami. Efekt stereoskopowy po prostu powalał na kolana. (BTW - wie ktoś, jak się takie coś nazywa?) Slajdy były wielkości 1/2 normalnego kadru na kliszy - czyli krótsza krawędź ok. 17mm. Czy zmontowanie dwóch wyświetlaczy o takich śmiesznych wymiarach jest aż takim problemem, że w XXI wieku się tego nie da zrobić?